Drogi użytkowniku!
Witaj na męskim forum! Jeżeli poszukujesz tutaj pomocy w temacie seksu, związków, mody, zdrowia lub czegokolwiek innego, dołożymy wszelkich starań, abyś wyszedł (albo został) z uśmiechem na ustach. Nim będziesz stawiać swoje pierwsze kroki, zapoznaj się proszę z regulaminem (I zasadami poprawnej pisowni). Nie bój się zakładać nowych tematów i proponować zmian na forum, każda pomoc jest mile widziana.

Wypadkowa Suma Życia..

Dyskusje, cytaty motywacyjne, wasze kompleksy, konflikty, modne trendy.
Awatar użytkownika
Adventures
Warchoł
Posty: 304
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#1 Wypadkowa Suma Życia..

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 22 paź 2017, 7:21

"Wyobraź sobie,że widzisz swój pogrzeb-jak chciałbyś by Cię zapamiętano?
-No wiesz,a ktoś przyjdzie w ogóle?Jeśli będzie darmowe piwko i katering,to na gastro pewnie chętnie skorzystają.Zawsze to jakiś sztuczny tłum ;)

Dobra teraz o co chodzi w tym temacie,bo nie o śmierć i pogrzeby.Ostatnio zastanawiam się czy człowiek powinien zakładać rodzinę i poświęcać część siebie dla jej dobra.W ten sposób w związku,rodzinie w pełni przeżywamy swoje człowieczeństwo.
Czy może lepiej chodzić swoimi ścieżkami? I Tradycyjnie do Forumowiczów:

1.Macie rodziny lub jesteście z w związkach?Jesteście szczęśliwsi niż przed związkiem/rodziną?
2.Gdybyście mogli chcielibyście wrócić do stanu sprzed związku?
3.Tęsknicie bądź nie za wolnością- słodkie życie kawalera?
4.Człowiek potrzebuje obecności innych,bo nie daje rady sam,czy wręcz przeciwnie-zdany tylko na siebie jest najsilniejszy?
5.No dobra-inne pytania też mile widziane..bo mi się pomysły wyczerpały :)

Awatar użytkownika
salata
Pieniacz
Posty: 192
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Płeć: Mężczyzna

#2 Wypadkowa Suma Życia..

Nieprzeczytany postautor: salata » 22 paź 2017, 9:24

1 - Rodzinę posiadam, dwa małe huragany i jeden większy. Zdecydowanie jestem szczęśliwszy niż przed, ale moja własna jest mocno dysfunkcjonalna i dopiero z moją żoną zobaczyłem jak może życie w długiej perspektywie się fajnie rysować. Przed nią było typowe skakanie od jednej do drugiej i odreagowywanie.

2 - Hmmm. Może pod jednym względem, że czasu brakuje czasami, bo instytucja babci trochę za daleko. Czasami chciałbym porównać czy zapamiętane uczucie beztroski odpowiada faktycznemu.

3 - Biorąc pod uwagę bagaż doświadczeń, było raczej puste. Było fajnie, ale możliwość cieszenia się dobrymi i złymi rzeczami z najbliższą osoba jest nie do przecenienia. Będąc 20-latkiem miałem wiele czasu do marnowania i to robiłem.

4 - jestem typem samotnika. Naprawdę. Potrzebuję przestrzeni i spokoju , aby "przetwarzać" niektóre wydarzenia. Niemniej jednak, dobrze mieć przeciw wagę i kogoś z inną perspektywą blisko. Więc ta siła społeczna to wypadkowa. Człowiek zdany na samego siebie daje rade sam, ale bycie zbyt długo samemu powoduje utrwalenie nawyków, które na późniejszym etapie mogą być trudne do zaakceptowania przez partnera, szczególnie że ten drugi ma swój bagaż doświadczeń.

Pytanie mam czy ludzie będący długo sami, się do tego rodzaju życia przyzwyczaili, czy rzeczywiście są szczęśliwi. Jak taki okres bycia samemu wplywal na związki.
pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

Awatar użytkownika
Adventures
Warchoł
Posty: 304
Rejestracja: 07 wrz 2016, 23:45
Płeć: Mężczyzna

#3 Wypadkowa Suma Życia..

Nieprzeczytany postautor: Adventures » 22 paź 2017, 20:43

1. Nie mam rodziny swojej własnej.Teraz coraz częściej zastanawiam się nad tym,czy powinienem zakładać..bo mam w jakiś sposób ułożone życie jak do tej pory.Często też zastanawiam się kiedy tak naprawdę żyję swoim życiem,(TYLKO DLA SIEBIE) A nie tym co podsuwa mi codzienność.
Inaczej,na ile jesteśmy w stanie przeciwstawić się temu co podsuwa nam życie,by realizować swoje cele i pasje?

2.A...a ja mam ten stan.I coraz bardziej mi się to podoba."Tylko mądrzy Ci,którzy pozostali sami ze sobą i żyją sami ze sobą.Żyją dla siebie. I Ty masz łeb,że tak zrobiłaś." No chyba,że trafimy na osoby z podobnymi psychozami,ale to już życie. :D

3.Oh joj... tęskniło się.A te szalone plany,które możesz realizować każdego dnia. A nie -FUJ! jakiś beeeep beeep program w TV,i nawet potańczyć chłop nie wyjdzie..

4.Ostanio miałem pytanie w Quize. "Kiedy człowiek jest najsilniejszy"?
-Kiedy wie,że jest zdany tylko na siebie-moja odp.

Ludzie nie zdają sobie sprawy,jak wiele są w stanie znieść,kiedy są zdani-no właśnie-TYLKO NA SIEBIE.
W walce o przetrwanie jesteśmy gatunkiem nie tylko pomysłowym,ale zdolnym wręcz do heroicznych czynów
Do głowy przychodzą mi tu filmy:

"127 godzin" -oparty na faktach
"183 metry strachu"

I nikt im nie pomógł,choć scena,z 2 podanego filmu,gdzie główna bohaterka nagrywa pożegnanie z rodziną-hymm...wtedy człowiek chyba najbardziej odczuwa jej brak?

Ale to ekstremalne sytuacje,lepiej się w nich nie znajdować....kraula trzeba dopracować ;)

Macie jakieś podobne filmy z tej tematyki?Był jeszcze o krokodylu,co poluje na rodzinę w rzece,tylko nie pamiętam tytułu.
Jakby ktoś coś...

salata pisze:Źródło posta Człowiek zdany na samego siebie daje rade sam, ale bycie zbyt długo samemu powoduje utrwalenie nawyków, które na późniejszym etapie mogą być trudne do zaakceptowania przez partnera, szczególnie że ten drugi ma swój bagaż doświadczeń.



I tu się zgodzę,że człowiek powinien w miarę młodo wyjść za mąż/ożenić się (i tak nie wiem kto się żeni -i nie bardzo mnie to interesuje :)

Ale,potem nawyki stają się nie do zniesienia.I tu są podstawowe kolizje w związku.Wspólny mianownik musi być.Tylko weź znajdź.

salata pisze:Źródło posta Pytanie mam czy ludzie będący długo sami, się do tego rodzaju życia przyzwyczaili, czy rzeczywiście są szczęśliwi. Jak taki okres bycia samemu wplywal na związki.


A teraz jest dużo takich ludzi "żyjących sami dla siebie",na tym forum też są tacy ludzie.Ja uważam ,że to po prostu ludzie świadomi.Świadomi wyboru i świadomi z wyboru.

Ostatnio często zastanawiam się nad tym,że niektórzy,bo nie wszyscy to małżeństwo,rodzina,dom,praca,dzieci i tak w kółko,a potem budzi się taki,chce coś zmienić a tu lipa,bo nawet przejść się sam nie możesz ,bo Ci żona drzwi pilnuje.Nie naśmiewam się,współczuję niektórym osobom.Często u znajomych słyszę coś w rodzaju: "na beeep mi to było!!!"

To zależy od człowieka i od tego z jakim człowiekiem w te związki wchodził.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość