Drogi użytkowniku!
Witaj na męskim forum! Jeżeli poszukujesz tutaj pomocy w temacie seksu, związków, mody, zdrowia lub czegokolwiek innego, dołożymy wszelkich starań, abyś wyszedł (albo został) z uśmiechem na ustach. Nim będziesz stawiać swoje pierwsze kroki, zapoznaj się proszę z regulaminem (I zasadami poprawnej pisowni). Nie bój się zakładać nowych tematów i proponować zmian na forum, każda pomoc jest mile widziana.

Dziś zerwałem ale czy miałem racje?

Dział specjalnie dla waszych problemów w związkach. Jeśli nie wiesz co zrobić, kiedy następują ciche dni, on/ona się nie odzywa, nie wiesz jak zbudować zdrowy związek, uwolnić się od toksycznej osoby albo masz jakiś inny problem, napisz tutaj.
ZwijamWocb
Nowicjusz
Posty: 1
Rejestracja: 24 wrz 2018, 21:09
Płeć: Mężczyzna

#1 Dziś zerwałem ale czy miałem racje?

Nieprzeczytany postautor: ZwijamWocb » 24 wrz 2018, 21:46

Witam, nazywam się Paweł i mam 20 lat. Piszę tutaj nie po to aby się pożalić, czy sobie współczuć ale gryzie mnie jedna myśl. Tak jak w temacie dziś zerwałem z dziewczyną z którą byłem 2 lata( uważam że to jakiś okres czasu). Od początku naszej znajomości, było ciężko.. dlaczego? Bo to mój pierwszy poważny związek w który od razu się zaangażowałem i to chyba było błędem no ale.. taki jestem że lubię dążyć do czegoś.. Nie rozpisując się powiem w skrócie.. kiedy była już ze mną zrywała z obecnym chłopakiem(dowiedziałem się tego po ok roku) była chłodna, niedostępna i miała przysłowiowe "Wyjeb***" ale nie tak do końca bo potem jak się okazało to bardzo mnie pokochała. Okej nie ma co wspominać bo to było. Pierwsze zerwanie nastąpiło w grudniu 2016 czyli po ok 6msc znajomości( po prostu mnie zlewała) znaczy ja i moi znajomi tak uważali w sumie rodzina też, według jej nie. No ale wrócilismy do siebie bo bardzo ją kochałem za co? Nie wiem.. Po prostu. I tak życie się wiodło wyjechałem do Holandii na 2 miesiące wróciłem, postanowiliśmy zamieszkać razem i pracować (tylko przez jeden rok szkolny, ona kończyła technikum ja byłem w 3 klasie) ktoś napisze że za szybko owszem przyznam mu rację ale dopiero teraz to zobaczyłem. Codzienne kłótnie, prawie 24h na dobę, brak czasu dla siebie ehhh. Na te wakacje jakoś to było, oczywisćie codziennie jakaś mała spina i kłotnia( jesteśmy bardzo nerwowi, znaczy ja już staram się to kontrolować i jest juz okej) ona zawsze ma racje "typowa baba". Dodam że codziennie była smutna, miała sporo problemów rozwód rodziców itd, ale byłem przy niej. Niestety ona nigdy nie potrafiła się ogarnąc zawsze była smutna, chyba że się napiła.. to było frustrujące że ciągle ja i moi znajomi żyli jej problemami, jak by non stop szukała atencji i nie potrafiła powiedzieć STOP teraz jestem z przyjaciółmi bawimy się. Po roku kiedy zamieszkaliśmy czułem że to słabnie ale ona i tak mnie kochała byłem jej "całym światem".. ale ja tak nie mogłem, czułem miłość i przyzwyczajenie które często dominowało, straciłem ochotę na sex na pocałunki i przytulanie miałem wyje**. Rozmawiałem z nią, próbowałem jej powiedzieć ze tak nie mozemy zyć potrzebujemy wiecej przestrzeni ale ona NIE !, "Ty nie umiesz współczuć i masz wywalone na mnie"ehh no cóż. Ona skończyła szkołę nie pisząc matury, dopiero teraz się ogarnęła a w tym roku ja ją mam, i potrzebuje dużo czasu na naukę dodatkowo mieszkamy 65km od siebie więc nie mogę być codziennie to zrozumiałe.. bynajmniej dla mnie. Tydzien temu (tak brzydko mówiąc z dupy) dostaje wiadomość "Musimy się spotkać, wyjeżdzam chyba na zawsze i chce się pożegnać" pierwsza myśl "chce zerwać" no ale nie, okej...Spotkałem się z nią nazajutrz, i kłotnia że jestem chujowy itd i mam się zmienić bo jak nie to ona wyjeżdża.?? Naprawdę moje uczucia były zmieszane i czyłem poirytowanie że zamiast porozmawiać normalnie, ona ucieka się do takich słow i próbuje mnie zmusić do czegoś przez to że wezmie mnie na litość? chyba? nie wiem o co jej chodziło. Nie wytrzymałem i mówiłem jej ze to chyba koniec skoro to ma tak wyglądać , po czym ona zaczeła mówić że to jej wina i ona się zmieni (momentami ma tak paskudny charakter, że to przechodzi ludzkie pojęcie). Na koniec rozmowy po jej i moim płaczu daje mi prezent na rocznice (2tyg przed jej datą) mianowicie album ze wspomnieniami/zdjęciami i listem na końcu że mnie kocha i ma nadzieje się poprawi. Nie wiem czemu miało to służyć w ten dzien? czy ona chciała jeszcze bardziej pogłębić moje poczucie winy czy co? . Twardo jej artykułowałem że to koniec no ale.. jestem słaby, i uległem i kazałem sobie dać tydzien czasu, dziś minął ten dzien i napisałem jej ze mimo to nie ma sensu dalej tego ciągnąć obwiniając przy tym siebie, bo wiadomo nie jestem też idealny i mogłem często zachować sie inaczej tak?. Po mojej wiadomości, burzliwie napisała że będzie za 30 min w miescie i mam zabrać swoje jakieś rzeczy, nie chciałem się spotkać bo wiem że skończyło by się to płaczem i "Teraz bedzie lepiej" zaproponowałem w sobotę ale odmówiła i na siłę pisała cytuje "Weź te jebane rzeczy i nie zachowuj się jak pierdolony bachor i tchórz" po tym padło znowu parę obelg ale.. może to emocje , lecz to dziwne kiedy ona wręcz na siłę zabraniała mi rozstania. Co o tym sądzicie? Czy dobrze postąpiłem zrywając? i czy moze ktoś miał podobnie. Bo aktualnie 50% mnie mówi że moze serio teraz by się zmieniło, lecz drugie 50% mówi "dobrze zrobiłeś" to nie miało sensu bycia dla przyszłośći. Proszę o opinie i dobre słowo do tego monologu. Pozdrawiam Paweł.

vlad1431
Użyszkodnik
Posty: 49
Rejestracja: 06 sie 2018, 2:53
Płeć: Nie określono

#2 Dziś zerwałem ale czy miałem racje?

Nieprzeczytany postautor: vlad1431 » 27 wrz 2018, 0:57

Tak, dobrze zrobiłeś. Z wiekiem raczej u niej nie wiele się zmieni. Zastanów się na chłodno, zwraca się do Ciebie ktoś w ten sposób "jesteś chujowy"?
Nie znam się na tyle, ale to jest chyba osobowość borderline. Czy ona myśli że takimi słowami Cię ustawi jak chce? Po czym stwierdza że to jej wina. I co dalej z tą winą? Pójdzie się leczyć? Bo sama się nie zmieni, bo nie wie jak. Być może chciała wzbudzić poczucie winy, to z kolei socjopatia.
Takiego człowieka nie ujarzmisz. Nawet nie spodziewasz się jaki numer taki ktoś może wywinąć jak poczuje że ma władzę nad Tobą. Zwykle takiej osobie wydaje się ma władze, bo tak lubi, lubi dominować i zwykle nie znosi uwag, nie przyjmuje ich. Ktoś normalny nie jest w stanie funkcjować z kimś takim. A jak słyszę o atencji, nóż mi się w kieszeni sam otwiera.
Po alkoholu nie jest smutna, to pierwszy krok do uzależnienia.

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości