Drogi użytkowniku!
Witaj na męskim forum! Jeżeli poszukujesz tutaj pomocy w temacie seksu, związków, mody, zdrowia lub czegokolwiek innego, dołożymy wszelkich starań, abyś wyszedł (albo został) z uśmiechem na ustach. Nim będziesz stawiać swoje pierwsze kroki, zapoznaj się proszę z regulaminem (I zasadami poprawnej pisowni). Nie bój się zakładać nowych tematów i proponować zmian na forum, każda pomoc jest mile widziana.

Naemocjowany

Dział specjalnie dla waszych problemów w związkach. Jeśli nie wiesz co zrobić, kiedy następują ciche dni, on/ona się nie odzywa, nie wiesz jak zbudować zdrowy związek, uwolnić się od toksycznej osoby albo masz jakiś inny problem, napisz tutaj.
Zauberbiest
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 16 lip 2018, 14:28
Płeć: Mężczyzna

#1 Naemocjowany

Nieprzeczytany postautor: Zauberbiest » 16 lip 2018, 14:32

Od 3 lat jestem w związku. Na początku super, dość nieśmiała dziewczyna w podejściu do facetów, ale jak już się ją lepiej poznało to i na imprezę można wyjść i wszystko.
Pierwsze pół roku związku jak w bajce. Oboje się staramy, planujemy wyjścia, no po prostu pierwszy etap zakochania idealnie (mamy po 25 lat.)

Zaczęliśmy pomieszkiwać u moich rodziców i lekkie spięcie. Nam się mieszkało ze sobą super, ale moi rodzice są zbyt nadopiekuńczy i w dodatku cholerycy. Więc szybka decyzja wynajęcie czegoś. Jest okej.
Jeszcze krótkie streszczenie,że oboje mamy za sobą popaprane związki. Oboje zostaliśmy zdradzeni, a że silnie przeżywamy emocje no to ciężko się pozbierać.

W skrócie, była dziewczyna zdradziła nie pare razy, zostawiła dla innego na weekend ale jak miala poważniejsze problemy to zawsze telefon do mnie. zawsze byłem. Cieszyłem się,że mogę pomóc, że może na mnie liczyć. Każdy przechodzi dziwne stany w życiu, była z mojej strony wiara,że damy sobie ze wszystkim rade. Ale zaczęło mnie to wykanczać. Zaniżenie wlasnej wartości - no bo przecież mnie zostawiła to może w każdej chwili znów pojawić się ktoś lepszy, ciągła obsesja, że znowu przez neta kogoś pozna, że z kolegą wyjdzie. Po prostu pojawiła się chora zazdrość i postanowiłem dla własnego dobra, jak i również by nie zatruwać życia mojej byłej to skończyć. To tak w skrócie.

Po jakimś czasie spotkałem moja obecną dziewczynę na tej samej uczelni. Wydawala się mega normalna, troche nam zajęło zbliżenie się do siebie ale gdzieś w głowie było,że może uda nam się stworzyć coś co wcześniej się nie udało. Ot, taka wizja miłości jak w filmie.
Problemy zaczęły się gdy moja ukochana będą na imprezie z koleżankami z pracy tańczyła z innym typem. Wyszło to kompletnie przypadkowo, widać było to na zdjęciu które robiły jej koleżanki a później je przeglądaliśmy. No i pierwszy raz w tym związku naszło mnie ukłucie zazdrości (jakieś pół roku temu).
Ale sprawa wyjaśniona, w końcu to tylko taniec, do niczego więcej nie doszło, koleżanki potwierdzają, no jest okej. Ale gdzieś moje zaufanie zatarte.

Gorzej się dzieje ostatnio. jest na pół rocznym wyjeździe służbowym. Wraca na co drugi weekend.
Tęsknota to jedno. Ale mój mózg czasem się buntuje i daje informacje,że coś się dzieje. Mam wrażenie, że wstydzi się tego związku. Że koleżankom mówi jedno a przede mną udaje emocje. Rozmawialiśmy. Co prawda jak ją widzę gdzieś mi te chore myśli uciekają, i ciesze się jej obecnością. Ale czasem po prostu człowiek musi to siebie wyrzucić.
Ona,że rozumie, że faktycznie źle się zachowuje, że to te nerwy i stres bo ma tam duże obowiązków, duże oczekiwania od strony firmy.
Tyle,że widzę jak zmieniła się nasza reakcja. Nie umie porozmawiać o emocjach, zamyka się, reaguje z przesadną agresją gdy coś chce z niej wydobyć..
Wyszła jeszcze sprawa,że dla zakładu podrywała jednego z biznesmenów. Nie chce kategoryzować ale zachowanie jak faceci, którzy się podpuszczają. Wyszło, przegadane, niby zrozumiane.

Ale mam wrażenie,że co chwile coś.
Nie wiem co czuć i myśleć.
Nie wiem czy to tylko to szkolenie firmowe i później wróci i sytuacja się uspokoi. Ale nadal będzie pracować w tej firmie, w takiej atmosferze, z takimi ludźmi.
Mówi,że też nie jest szczęśliwa, nie chce tego w życiu robić. Ale utknęła. Bo zaczeła, bo dobrze płacą...

Chce o to walczyć. Czasem tylko nie mam już sił. Chciałbym mieć coś prawdziwego, gdy druga osoba nie boi się przy znajomych wyznać, że jest w związku, że jej zależy.

Myśle nawet czy nie iść do psychologa. W zupełnie niespodziewanych momentach dopada mnie stres. Jeść nie mogę bo w żołądku mi wariuje. Tak cholernie mi zależy i tak cholernie nie chce jej stracić. Ale czasem mnie to przytłacza i mam wrażenie,że tylko ja się staram. Mimo rozmów. A nie chce ciągle zawracać jej głowy, daje jej czas gdy tam jest,czekam aż sama się odezwie w wolnej chwili o ma napięty grafik.

Tylko cały czas to uczucie,że przede mną jest udawanie tego,że jej zależy a z koleżankami wolna dusza.
Tylko nie rozumiem po co. Nie chce być w związku to przecież na siłę nikt nie będzie jej trzymał. Ale skoro przyznała,że widzi sens, że chce o to walczyć i to ogarniemy... no to co tu jest nie tak?
Czy w dzisiejszych czasach nie można być po prostu szczerym..

Awatar użytkownika
salata
Arogant
Posty: 224
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Płeć: Mężczyzna

#2 Naemocjowany

Nieprzeczytany postautor: salata » 16 lip 2018, 17:52

Czytam i widzę tylko Ona to, Ona tamto. Masz zbyt dużo czasu i za dużo myślisz i analizujesz. Poczucie wartości masz nadal na poziomie kostek. Co robisz dla siebie oprócz pracy. Jakieś zajęcia co pomagają się rozwinąć personalnie? Jak się nie rozwijasz to się cofasz. Jakie nowe rzeczy poznałeś w ostatnim roku? Jakie nasz plany osobiste na długo naprzód i co robisz w tym kierunku. Nie musisz tu opisywać szczegółów musisz tylko sobie uświadomisz gdzie jesteś jako niezależna jednostka.

Jak ma zdradzić to zdradzi. To będzie tylko i wyłącznie jej wina. To zdradzający ponosi pełna odpowiedzialność. Jest głupi bo nie potrafi przewidzieć konsekwencji swoich działań.

Przestań się zamartwiać i zacznij żyć. Nie stawiaj jej na piedestale. Niech poczuje co może stracić.
pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

Zauberbiest
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 16 lip 2018, 14:28
Płeć: Mężczyzna

#3 Naemocjowany

Nieprzeczytany postautor: Zauberbiest » 16 lip 2018, 21:38

To też racja. Niby mam dużo zainteresowań ale jak przyjdzie co do czego to tylko praca, studia, dom.
Bardziej się angażuje by zadowolić potrzeby drugiej osoby, staram się by to jej było dobrze i niczego nie brakowało. Czasem po prostu nie starcza sił dla siebie.
Może i wiem,że powinienem mniej rozmyślać i wgl ale to strasznie ciężkie. Aż mnie zżera od środka jak zacznę myśleć, że tak mnie może porabiać a z drugiej strony chce jej ufać, przegadaliśmy i mamy razem się starać o związek.
Ciężko nagle zmienić swój styl życia i jakby trochę 'dopuścić' drugą osobę. Czasem też się zastanawiam czy moje zachowanie nie jest zbyt przytłaczające ale staram się jej dać tyle luzu na ile mogę. Nie chce być natrętem, który żyje tylko jej życiem.
Plus jak ma zdradzić to zdradzi, wiem. Ale myśl,że mogę się nie dowiedzieć gdy jej znajomi będą wiedzieć..

Jak mi ktoś kiedyś pokaże jak przestać się zamartwiać to płace w złocie :)

Awatar użytkownika
LilPeneros
Warchoł
Posty: 307
Rejestracja: 29 sie 2016, 12:25
Płeć: Mężczyzna

#4 Naemocjowany

Nieprzeczytany postautor: LilPeneros » 17 lip 2018, 15:52


Awatar użytkownika
salata
Arogant
Posty: 224
Rejestracja: 01 wrz 2016, 13:54
Płeć: Mężczyzna

#5 Naemocjowany

Nieprzeczytany postautor: salata » 18 lip 2018, 22:49

pozdrawiam / mvg / mvh
Salata

Awatar użytkownika
LilPeneros
Warchoł
Posty: 307
Rejestracja: 29 sie 2016, 12:25
Płeć: Mężczyzna

#6 Naemocjowany

Nieprzeczytany postautor: LilPeneros » 25 lip 2018, 13:59

O ile mi wiadomo autor tej książki chyba już nie żyje jednak jego książki można polecić, bo są one można powiedzieć ponadczasowe. :)

Zauberbiest
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 16 lip 2018, 14:28
Płeć: Mężczyzna

#7 Naemocjowany

Nieprzeczytany postautor: Zauberbiest » 05 sie 2018, 12:51

Cóż, rozstaliśmy się.
Typ którego dla 'zakładu' poderwała odezwał sie do niej na fejsie i to przelało moją czarę goryczy.
Gdzieś tam mam nadzieję, że się ocknie, zrozumie i będzie walczyć by wrócić. Tyle, że nie wiem czy miałaby dość siły by odzyskać moje zaufanie.
Racjonalna część mnie mówi by odpuścić bo tylko będę się męczył z brakiem zaufania, znów wrócą podejrzenia itp. Że lepiej mieć kogoś komu można zaufać i kto nas nigdy nie zawiódł.
Ale to emocjonalna strona, to przywiązanie, przyzwyczajenia, wspomnienia. Czasem wgniataja się tak w psychikę, że nie umiem się powstrzymać by czegoś do niej nie napisać. Ale nie będę sie prosić o jeszcze jedna szanse.
Sprawa jest świeża, minęło dopiero kilka dni. Wiem, że większość z Was już ma w głowie teksty 'czas leczy rany'itp, jest to prawda, wszędzie w necie o tym mówią, więc dzięki, wiem.
I wiem, że zawsze musi być gorzej by mogli być lepiej także za mądrości dziękuję :)


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości