Drogi użytkowniku!
Witaj na męskim forum! Jeżeli poszukujesz tutaj pomocy w temacie seksu, związków, mody, zdrowia lub czegokolwiek innego, dołożymy wszelkich starań, abyś wyszedł (albo został) z uśmiechem na ustach. Nim będziesz stawiać swoje pierwsze kroki, zapoznaj się proszę z regulaminem (I zasadami poprawnej pisowni). Nie bój się zakładać nowych tematów i proponować zmian na forum, każda pomoc jest mile widziana.

Wstyd? Zabawa? Czy unikanie?

Dział specjalnie dla waszych problemów w związkach. Jeśli nie wiesz co zrobić, kiedy następują ciche dni, on/ona się nie odzywa, nie wiesz jak zbudować zdrowy związek, uwolnić się od toksycznej osoby albo masz jakiś inny problem, napisz tutaj.
poprostupiotr
Nowicjusz
Posty: 1
Rejestracja: 18 lip 2018, 18:39
Płeć: Mężczyzna

#1 Wstyd? Zabawa? Czy unikanie?

Nieprzeczytany postautor: poprostupiotr » 18 lip 2018, 18:41

Na początku się przywitam i podziękuje za wszystkie sensowne odpowiedzi.

Mój przypadek jest dość dziwny a może i nie?

Poznałem pewną dziewczynę (mam 18 lat ona 17), nasz początek wyglądał tak.

Znajomy załatwił mi pracę w gastronomii, gdzie poznałem Wiktorię, znałem ją tylko z widzenia i tylko tyle. Na początku jej unikałem wydawała mi się dziwna (?) Natomiast Ona pisała do mnie, którym pociągiem jutro jadę itd. Ja jej w zaparte unikałem potrafiłem specjalnie jechać do pracy wcześniejszym pociągiem tylko po to żeby jej unikać. Po jakimś czasie zaczęła podobać mi się jej otwartość. Jej rozmowy o domu o tym jaki ma problem z ojcem potrafiły ściskać mnie w serce. Potrafiliśmy razem iść na wysypisko ze śmieciami opróżnić kosze, w pracy dużo rozmawialiśmy, żartowaliśmy. Podobała mi się jej otwartość jak i naturalność ( Nie maluje się prawie wgl) No i jak to się w życiu śmiesznie plecie, zaczęła mi się podobać. No i tu zaczęły pojawiać się problemy... Zacząłem na nią spoglądać, komplementować, wyręczać w niektórych obowiązkach w pracy. Nie wątpliwie zauważyła, że mi się podoba. W pewnym momencie przestaliśmy utrzymywać kontakt poza pracą, jakiś mesenger czy coś. Na moją chęć zagadania na Fb odpisywała zdawkowo typu; no, tak, fajnie. Zaczęło mnie to ranić ( jestem wrażliwą osobą). W pracy zaczęła na mnie patrzeć wilkiem tak jakbym jej coś zrobił... Przestała się uśmiechać. Odcieła się ode mnie. Wolała rozmawiać całymi dniami z koleżanką. No cóź nie wiele mogłem zrobić. W ostatni piątek 13 zagadałem w pracy : Mam ochotę na kawkę idziemy do Starbucksa?

Ona, że nie wie, że się zastanowi. No dobra nie chciałem naciskać. Wracając na pociąg poszliśmy na zakupy. Właściwie to ona nie chciała żebym jej towarzyszył, powiedziała że woli sama. Powiedziałem, że mnie opluła okropnie i że nic z tego bo i tak nie mam pociągu. Poszliśmy na te zakupy była ewidentnie zmieszana, że zrobiło mi się głupio. Idąc na pociąg zapytałem co z naszą kawą na co ona tylko pokiwała głową że nie. Byłem w tedy nie powiem zły. Chciałem ją zaprosić na zwykłą kawe nic wielkiego. Rozstaliśmy się tego dnia prawie bez słowa. Poszedłem pić ze znajomymi. ( zasrany piątek 13) Około 23 napisałem do niej co z naszą kawą byłem już dobrze pijany... Odczytała po 40 minutach napisała nie, dzięki. Oczywiście na drugi dzień przeprosiłem ją, powiedziała że nic nie szkodzi.


Wczoraj spontanicznie szef zaproponował piwo po pracy w 4 osoby. Była tam też i Ona. No i tu sytuacja wygląda tak : Wypiłem 4 piwa ona 2. Ona była pijana i ja w sumie też. Rozstaliśmy się z resztą i poszliśmy na dworzec do centrum handlowego. Czułem się z nią wspaniale, dużo rozmawialiśmy, wspominaliśmy stare czasy itd. Wyszło tak, że chciało nam się pić. Sama zaproponowała frappucino w starbucksie. Postawiła warunek, że sama zapłaci za siebie. Nie stawiałem się. Z kawą poszliśmy do pociągu gdzie rozmawialiśmy przez cała drogę, śmialiśmy się na cały wagon. Nie patrzyliśmy za siebie, żyliśmy chwilą. W drodze do domu otworzyliśmy się mocno, mieliśmy łzy w oczach i wgl. W połowie drogi do domu zaproponowała pożegnajmy się już. No i wyglądało to tak że chciała ze mną przybić żółwika na co ja wyciągnąłem ręce żeby ją przytulić na co ona powiedziała że nie lubi się przytulać, dawać buziaków w policzek i wgl. No dobra. Pożegnałem się z nie smakiem i się rozeszliśmy. Dzisiaj w pracy znowu była przybita, nie wiedziała co z sobą zrobić. Nagle znikła. Patrze a ona ze łzami w oczach na zapleczu siedzi... Podszedłem ukleknąłem przy niej zapytałem o co chodzi, czy chce porozmawiać. Zmyła mnie, że chce trochę sama pobyć. Uszanowałem to i wyszedłem. Nasz dzisiejszy powrót znowu wyglądał drętwo. Pociągiem nie wracaliśmy bo czekała na koleżankę.


No i tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Pisałem to wszystko dlatego, że Wiktoria ma bardzo niskie mniemanie o sobie hmm Nie chodzi o to ze jestem gruba i wgl. Tylko że jestem głupia, mam trudną sytuacje w domu ( patologicznego ojca i kochającą matke). Przeżywa teraz rozwód rodziców. Po tych piwach zdarzyło mi się ją komplementować, że nie jest głupia tylko mądra dziewczyna, którą przekorny los nie sprawiedliwie doświadcza. Wiktoria ma sama o sobie mniemanie chłopczycy ale widzę że wewnątrz kryje się nie oszlifowany diament.

Chciałbym jej mocno pomóc z wyjściem z tego dołka jaki teraz przeżywa. Wydobyć z niej tą kobiecość ale nie wiem co o tym wszystkim teraz myśleć...

Awatar użytkownika
Śmierć
Nowicjusz
Posty: 15
Rejestracja: 02 wrz 2016, 23:21
Płeć: Nie określono

#2 Wstyd? Zabawa? Czy unikanie?

Nieprzeczytany postautor: Śmierć » 19 lip 2018, 17:05

olej
I ujrzałem: oto koń trupio blady,
a imię siedzącego na nim Śmierć,
i Otchłań mu towarzyszyła.
I dano im władzę nad czwartą częścią ziemi,
by zabijali mieczem i głodem, i morem, i przez dzikie zwierzęta.
Ap 6:8


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości